DrukujDrukuj

Słupsk. Parafia św. Ottona

Współautorzy:
  • Marcin Barnowski

Liczba katolików w Słupsku na początku dziewiętnastego wieku była znikoma. Ludność tego miasta i powiatu była przede wszystkim ewangelicka. W 1812 roku odnotowano tu 55 katolików, a kilkanaście lat później w 1831 było ich nawet mniej - bo tylko 36-ciu. Ale w drugiej połowie dziewiętnastego wieku na skutek napływu fali osadników wyznania rzymskokatolickiego, ich liczba stale wzrastała i wynosiła w 1861 roku - 91 a w 1866 r. -150.
Już w 1841 roku katolicy w Słupsku chcieli utworzyć własną gminę wyznaniową i zwrócili się w tej sprawie do biskupa w Pelplinie o przysłanie księdza. Odpowiedź była negatywna. Zwrócono im uwagę, że Słupsk nie należy do diecezji chełmińskiej, tylko do poznańskiej. Ponowna prośba o przysłanie księdza tym razem do biskupa w Poznaniu także spotkała się z odmową. Władze archidiecezji w Poznaniu nie czuły się w obowiązku przysłać księdza, gdyż nie uznawały tego terenu za sobie podległy.
Takie różnice zdań co do przynależności diecezjalnej Słupska występowały jeszcze przez dziesięć lat. Dopiero w końcu 1851 roku po przybyciu do Koszalina kapłana misyjnego ks. Aleksandra Pfeiffera z diecezji wrocławskiej i rozpoczęciu przez niego pracy duszpasterskiej także w Słupsku, terenem tym zainteresował się biskup wrocławski. Ostatecznie przynależność diecezjalną Słupska rozstrzygnął dokument erekcyjny parafii misyjnej w Koszalinie z 11 listopada 1857 r., w którym biskup wrocławski ks. Henryk Foerster stwierdzał, że katolicy z powiatów lęborskiego, bytowskiego i szczecineckiego obsługiwani będą przez księży z diecezji chełmińskiej i poznańskiej. Wynikało z tego, że powiat słupski miał przynależeć do diecezji wrocławskiej.
Od 1864 roku odbywały się w Słupsku regularne nabożeństwa katolickie. Miasto było podporządkowane parafii w Koszalinie. Proboszcz tej parafii roztaczał opiekę duszpasterską nad katolikami w powiecie słupskim i sławieńskim.
Katolicy napływali do Słupska z powodu ożywienia gospodarczego jakie przeżywało to miasto w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych dziewiętnastego wieku. Byli wśród nich robotnicy, rzemieślnicy, urzędnicy zarówno pochodzenia niemieckiego jak i polskiego. Stosunkowo szybki rozwój przemysłu, rozwój budownictwa mieszkaniowego, rozbudowa infrastruktury komunalnej miasta (wodociągi, kanalizacja, gaz), a także budowa linii kolejowej na trasie z Białogardu do Słupska stwarzały zapotrzebowanie na siłę roboczą. Osadnicy napływali z terenów Prus Zachodnich, Pomorza Zachodniego, z Prus Wschodnich, z Zachodnich Niemiec - głównie z Nadrenii i Westfalii, ale także z Wielkopolski i Śląska.
Pruskie władze państwowe niechętnie patrzyły na organizowanie się katolików w gminy religijne. Interesowała ich przede wszystkim praca duszpasterska w wojsku, w którym był duży procent żołnierzy katolików. Duszpasterstwo cywilne ignorowano. Ponieważ teren Pomorza Zachodniego był pod względem religijnym protestancki, władze niechętnie zatwierdzały tam nowe parafie katolickie, nie chcąc zrażać sobie ludności wyznania ewangelickiego. Jeżeli w ostateczności to czyniły, to jedynie dla zapewnienia katolikom opieki charytatywnej. Był to jednak ich zdaniem powód niewystarczający do tworzenia większej liczby nowych katolickich ośrodków duszpasterskich. Dlatego kiedy w 1866 roku katolicy w Słupsku wystąpili do władz z prośbą o utworzenie tu nowej parafii napotkali na opór. Ostatecznie zgodzono się na to, aby powstała tu parafia misyjna na prawie korporacji katolickiej. Zezwolono na jej działalność od dnia 12 lutego 1866 roku. Była ona podporządkowana parafii w Koszalinie.
Przy tworzeniu parafii misyjnej w Słupsku okazało się, że jej granice nie pokrywają się z granicami powiatu słupskiego. W akcie erekcyjnym zaznaczono, że na północnym wschodzie słupska parafia misyjna sięga aż do jeziora Gardna. Oznaczało to, że granica wschodnia parafii rozciągała się od tego jeziora w kierunku południowym wzdłuż biegu rzeki Łupawy, aż do powiatu bytowskiego. Z tego wynikało, że miasto Słupsk i przyległy teren powiatu aż do rzeki Łupawy należał do delegatury berlińskiej diecezji wrocławskiej. Natomiast kwestią sporną między Wrocławiem a Pelplinem pozostała przynależność diecezjalna części powiatu słupskiego obejmująca dorzecze rzek Łupawy i Łeby. Spór ten miał wielkie znaczenie dla nowo powstałej parafii, gdyż na tym terenie zamieszkiwało stosunkowo najwięcej katolików. W dniu 1 grudnia 1871 roku w całym powiecie słupskim żyło 539 katolików, z tego w samym Słupsku - 230. Na spornym terenie w Karwnie było ich - 62, w Kozinie - 18, w Rokitach - 74. Z tych liczb wynika, że na spornym terenie mieszkało nieco więcej niż połowa całego stanu katolików w powiecie słupskim (z pominięciem Słupska). Niewielki teren na samym południu w rejonie Rokit (osiem miejscowości) należał wprawdzie do powiatu słupskiego, ale pod względem administracji kościelnej należał do parafii w Gowidlinie w diecezji chełmińskiej. Na tym etapie spór o przynależność omawianych terenów nie został rozstrzygnięty. Dopiero w okresie międzywojennym po wybudowaniu w 1929 roku kościoła w Kozinie sytuacja uległa zmianie. Rozpoczął tam pracę duszpasterską duchowny katolicki. Cztery lata później erygowano tam lokalię zależną od parafii w Słupsku. Księdzem był tam wówczas Rudolf Müller. W ten sposób władze niemieckie dostosowały granice parafii do granic państwowych i oderwały wiernych na tym terenie od opieki diecezji chełmińskiej. W 1937 r. lokalia w Kozinie obejmowała 52 miejscowości w zasięgu 18 kilometrów. Posiadała 244 katolików, którzy w Kozinie stanowili 35% mieszkańców, a w całej lokalii 1,8 %.
Powróćmy jednak do Słupska roku 1866. Nowo utworzona parafia misyjna nie miała początkowo własnego kościoła i siedziby. Podnajmowano lokale dla spotkań gminy katolickiej i odprawiania mszy świętej. Ksiądz pracujący w nowej parafii miał także obowiązek odwiedzania katolików w powiecie i mieście Sławno.
W tym czasie nadal napływali na te tereny osadnicy katoliccy. Do powiatu słupskiego napływali polscy i ukraińscy robotnicy sezonowi, zatrudniani najczęściej w majątkach rolnych. W wojsku stacjonującym w Słupsku byli żołnierze wyznania rzymskokatolickiego, przeważnie pochodzący z terenów Wielkopolski i Śląska. Ze spisów wojskowych wynika, że było ich w 1871 r. około 60-ciu, a w 1902 r. już - 120.
Liczba katolików w Słupsku i powiecie systematycznie rosła i w 1880 r. było ich już 590, w 1885 r. - 1080, w 1895 r. - 1163. I mimo, że w stosunku do ludności wyznania ewangelickiego była to liczba stosunkowo niewielka, stanowili oni coraz bardziej znaczącą społeczność. W 1880 roku w całej regencji koszalińskiej, do której należał Słupsk było 11.985 katolików i to przeważnie w powiecie bytowskim. Na tysiąc mieszkańców Pomorza Zachodniego katolików było w tymże roku -15, ale w 1895 r. już 20, w 1900 r. - 23, w 1910 r. - 32. W Słupsku katolicy stanowili pod koniec dziewiętnastego wieku 2,3 % miejscowej ludności.
Razem napłynęło w tym okresie do Słupska 268 katolików. Analiza przedstawionych tu danych wskazuje, że 98 katolików, czyli 36,56 % przybyło do parafii z ziem zaboru pruskiego zamieszkałych przez Polaków. Napływ katolików z Pomorza Zach. to głównie napływ z tych terenów gdzie mieszkała ludność kaszubska (lęborskie, bytowskie). Przedstawione tu miejsca pochodzenia katolików sporządzono na podstawie ksiąg podatkowych parafii św. Ottona. Dane te potwierdzają także księgi ślubów. Rodzice państwa młodych zawierających ślub w latach 1934 - 1938 podają jako miejsce swego urodzenia Niemcy (Kolonia, Halle, Baden-Baden, Essen, Duesseldorf, Bochum, Monachium, Hadamer, Berlin, Rostock) - 33 razy, Pomorze Zachodnie (Lębork , Bytów, Kołobrzeg, Gryfice) - 20 razy, Wielkopolska i Prusy Zachodnie - 21 razy, Śląsk - 6 razy.
Mimo szybkiego rozwoju parafii pod względem liczby wyznawców, nie była ona nadal oficjalnie uznawana za parafię stałą przez władze pruskie. Dalej działała na zasadzie społecznego stowarzyszenia - gminy katolickiej. Władze regencji koszalińskiej wstrzymywały się od oficjalnego jej uznania także dlatego, że obawiały się dodatkowych wydatków na jej rzecz z kasy regencji.
Dopiero w 1889 roku po 48 latach starań i po interwencji biskupa wrocławskiego, parafia katolicka w Słupsku została przyjęta do książęca - biskupiej delegatury dla Brandenburgii i Pomorza z siedzibą w Berlinie i otrzymała oficjalny status parafialny. Obszar parafii wynosił 3.750 km kwadratowych i obejmował 121 miejscowości w promieniu 45 kilometrów od Słupska.
Dopiero teraz można było rozstrzygnąć spór dotyczący ziem powiatu słupskiego w dorzeczu Łeby i Łupawy, gdzie katolicy podlegali biskupowi w Pelplinie i parafii w Gowidlinie. Władzom pruskim zależało na całkowitym zatarciu dawnej terytorialnej organizacji kościelnej Rzeczpospolitej Polskiej i utworzeniu nowej, całkowicie im podporządkowanej. Ponadto starano się ograniczyć do maksimum wpływy kościoła polskiego na tym terenie i to nie tylko w kwestii pracy duszpasterskiej, ale także ze względów narodowościowych. Władze pruskie obawiały się bowiem rozszerzenia zasięgu języka polskiego wśród ludności zamieszkałej na ziemiach niemieckich. Dlatego, mimo że obie prowincje Pomorze Zachodnie i Prusy Zachodnie należały do jednego państwa, władze pruskie starały się przyłączyć rejon Rokit do parafii słupskiej. Ostatecznie przyłączono je do Słupska 11 grudnia 1899 roku na podstawie porozumienia między Pelplinem a Wrocławiem.
Parafia słupska uzyskała ostateczny kształt organizacyjny w latach dwudziestych, dwudziestego wieku. W dniu 23 kwietnia 1924 roku ks. Niering otrzymał od przedstawiciela delegatury berlińskiej nominację na duszpasterza w Sławnie. Władze kościelne zatwierdziły powstanie na tym terenie lokalii złączonej ze słupską parafią. Od 1 października podniesiono lokalię do rangi kuracji. W roku 1928 zakończono w Sławnie budowę kościoła katolickiego pod wezwaniem św. Antoniego z Padwy.
Katolików z Bukowiny, Siemirowic i Bochowa obsługiwał wikariusz z Lęborka, opłacany z funduszy państwowych. Władze niemieckie zdecydowały się na ten krok dla uwolnienia tamtejszych katolików spod opieki duszpasterskiej polskich księży z diecezji chełmińskiej. Nieliczni katolicy z tych trzech miejscowości ciążyli do okręgu Kozina w pow. słupskim. Po wybudowaniu w Kozinie kościoła (poświęcony w dn. 8.09.1929 r.) duszpasterzował tam już osobny kapłan. W kilka lat później, w dniu 1 maja 1933 r. kościół ten objął ks. Rudolf Muller, co pozwala przypuszczać, że wówczas erygowano tam lokalię. W ten sposób władze niemieckie dostosowały granice parafii do granic państwowych i w konsekwencji ostatecznie oderwały te kościelne jednostki administracyjne od diecezji chełmińskiej. W 1937 roku lokalia w Kozinie obejmowała 52 miejscowości w zasięgu 18 km. Żyło w niej 244 katolików, którzy w Kozinie stanowili 35% mieszkańców, a w całej lokalii 1,8%.
Ostatecznie więc parafia słupska miała lokalię w Kozinie i kurację w Sławnie. Posiadała tym samym trzy kościoły katolickie. Wybiegliśmy jednak zbyt daleko w przyszłość. Wróćmy w naszych rozważaniach do chwil gdy istniała jeszcze parafia misyjna w Słupsku po to by opisać jak powstał pierwszy kościół katolicki w tym mieście po okresie reformacji.
Na początku lat siedemdziesiątych dziewiętnastego wieku powstała inicjatywa budowy w Słupsku katolickiego kościoła parafialnego. Proboszczem parafii i głównym inicjatorem budowy był ks. Oscar Schoenburn. Wśród parafian istniała świadomość, że w dalekiej przeszłości wiara rzymsko katolicka w Słupsku było powszechna a wszystkie kościoły były katolickie. Szukając miejsca pod budowę kościoła, chciano nawiązać w jakiś sposób do tamtej przeszłości.
Znaleziono takie miejsce. Nowa świątynia miała powstać na wzgórzu przy ówczesnej ulicy Blumenstrasse ( obecnie ul. Partyzantów ) w miejscu, w którym w czasach wczesnośredniowiecznych stało słowiańskie grodzisko broniące brodu przez rzekę Słupię. Gród ten powstał w końcu VIII lub na początku IX wieku. Był usytuowany na wyspie, stworzonej przez ramiona rzeki Słupi, dziś już nie istniejące, a rozciągające się na wschód od dzisiejszego jej koryta. W grodzie tym istniała kaplica grodowa pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny. Kaplica ta była miejscem odprawiania nabożeństw dla dworu kasztelańskiego a później książęcego. Historyczne źródła pierwszy raz wspominają o niej w roku 1281. Powstała ona przypuszczalnie dużo wcześniej, prawdopodobnie już w drugiej połowie XII wieku, na co zdaje się wskazywać jej wyposażenie, typowe dla kościołów dwunastowiecznych. Kaplica była czynna na dawnym grodzisku i tzw. starym zamku aż do wybu- downia w linii murów miejskich lewobrzeżnego miasta, nowego książęcego zamku przez Bogusława X.
Z tej historycznej dygresji wynika, że miejsce wybrane pod budowę kościoła było uświęcone tradycją kultową rzymskokatolicką. Plany budowy kościoła opracował architekt S.Heitbrandt. Kamień węgielny pod budowę położył ówczesny proboszcz parafii ks. Oscar Schoenborn. Świątynia miała być wzniesiona w stylu neogotyckim, modnym wówczas na Pomorzu. Kościół miał być stosunkowo niewielki, jednonawowy, o wymiarach; długość - 17,9 m, szerokość - 11,8 m, plus absyda. Ogólna powierzchnia kościoła miała wynosić - 215,5 m. kw. Poświęcenie kościoła nastąpiło już 11 grudnia 1873 roku, a więc budowa trwała niecałe półtora roku. Nowy kościół otrzymał za patrona św. Ottona - biskupa Bambergu, misjonarza Pomorza. Wyposażenie świątyni było skromne w myśl hasła "ubóstwo nie hańbi".
Wznosząc kościół zadbano także o wybudowanie obok niego domu parafialnego i szkoły dla dzieci katolickich. Parafialna szkoła katolicka powstała w Słupsku w 1869 roku jako prywatna szkoła ludowa. Początkowo dzieci katolickie uczyły się w lokalach wynajmowanych od parafian. Po otwarciu w 1873 r. nowo wybudowanej szkoły uruchomiono w niej jedną klasę , w której było 32 uczniów i uczennic w wieku od 6 do 14 lat. Jak już wyżej wspominaliśmy szkoła była utrzymywana z środków przekazywanych z Wrocławia ze Związku św. Bonifacego. Pierwszym nauczycielem był Carl Umlauf. Uczniowie obok wiedzy ogólnej pobierali w szkole naukę religii. Tam przygotowywane były także do pierwszej spowiedzi i do przyjęcia sakramentu bierzmowania. Nadzór nad szkołą jako inspektor sprawował od 10 grudnia 1886 r. proboszcz katolicki z Kołobrzegu ks. J. Jaschick. Otrzymał on od władz rejencji koszalińskiej prawo inspekcji lokalnej nad katolickimi szkołami w Kołobrzegu, Koszalinie i Słupsku.Szkoła katolicka w Słupsku szybko się rozrastała. W roku szkolnym 1893/1894 było już w niej 58 uczniów, a w roku 1910/1911 w trzech klasach - 140 uczniów. W 1892 roku szkoła zmieniła swój status, ze szkoły prywatnej stała się szkołą publiczną.
Rada Miasta Słupska w dniu 16.03.1892 r. wyraziła zgodę na ustanowienie jednoklasowej katolickiej szkoły ludowej, złączonej z parafią katolicką św. Ottona. Potwierdzenie tego aktu nastąpiło w czasie głosowania w Radzie Miejskiej w dniu 21 marca tegoż roku. Ustalono, że uczyć w szkole będzie nowy nauczyciel katolicki Antoni Dobrzyński. Miał on łączyć funkcję nauczyciela z obowiązkami kościelnego i organisty. Władze szkolne rejencji koszalińskiej zatwierdziły decyzję władz miejskich Słupska ustalając, że od dnia 1 kwietnia 1892 r. szkoła katolicka w Słupsku będzie traktowana jako publiczna szkoła ludowa. Od tego czasu miasto pokrywało znaczną część kosztów utrzymania szkoły. Dla nauczyciela wyznaczono uposażenie, które wynosiło w sumie za sprawowanie wszystkich jego obowiązków - 1050 marek rocznie. Antoni Dobrzyński pracował w szkole bardzo długo. W 1910 roku na podstawie oświadczenia magistratu słupskiego zarabiał rocznie 3.880 mk. Składały się na to uposażenie - pensja stała w wysokości 1400 mk., dodatek - 100 mk., wysługa lat - 1700 mk, czynsz za mieszkanie - 480 mk., oraz dodatek miejscowy - 200 mk.
W tym czasie uczniowie szkoły przerabiali program szkoły ludowej a obok tego uczyli się religii, śpiewu sakralnego i przygotowywali się do przyjęcia sakramentów pierwszej komunii i bierzmowania. Dla potrzeb szkoły parafia gromadziła księgozbiór biblioteczny. W tym czasie inspektorem nadzorującym naukę w szkole miał być zgodnie z decyzją władz szkolnych proboszcz parafii św. Ottona.
Po pierwszej wojnie światowej szkoła katolicka rozwijała się nadal. Po odejściu na zasłużoną emeryturę w roku 1920 Antoniego Dobrzyńskiego jego miejsce zajął nowy nauczyciel Eryk Dulski, pełniący jak jego poprzednik także funkcję organisty i kościelnego. Mieszkał przy ulicy Quebbenstrasse 20 (obecnie ul. Henryka Pobożnego). Po nim od 1925r kierownikiem szkoły był Franz Thom a nauczycielką Anna Kalisch. W dniu 25 maja 1938 roku szkoła liczyła 148 uczniów z miasta i 102 z powiatu. Zatrudniano dodatkowych nauczycieli . Istnienie katolickiej szkoły ludowej było nie po myśli władz hitlerowskich Słupska. W połowie 1939 roku wydały one decyzję o rozwiązaniu szkoły, a młodzież szkolną rozmieszczono w innych szkołach podstawowych na terenie miasta i powiatu.
O pierwszych kapłanach katolickich w Słupsku wiemy stosunkowo niewiele. Wielce zasłużonym dla parafii był proboszcz Oscar Schoenborn. Był proboszczem w latach 1869 - 1887. To on był głównym inicjatorem wybudowania kościoła św. Ottona. Ksiądz ten pobierał w 1873 r. pensję stałą w wysokości 350 mk. miesięcznie. Wpływów ze świadczeń ślubów i chrztów miał - 8 mk. na miesiąc, dochodów osobistych - 20 mk. Razem zarabiał - 378 mk. W parafii zgodnie z niemieckim prawem wszyscy parafianie płacili podatek kościelny, z którego rada parafialna opłacała proboszcza. Od 1887 roku proboszczem był ks. Paul Lincke. Jako kapłan w 16 roku kapłaństwa dostawał uposażenie w wysokości 2100 mk. rocznie. W 1897 roku proboszczem został ks. Johan Hartmann, który przy sześcioletnim stażu kapłańskim otrzymywał uposażenie w wysokości 2.291 mk. rocznie. Po nim w 1908 roku proboszczem był ks. B. Mangelsdorff ze stażem 12 - letnim i uposażeniem 2.800 mk. Jego następcą działającym w Słupsku w latach 1911 - 1917 był ks. Carl Sauer.
Wymienieni wyżej proboszczowie przyczynili się do rozbudowy i upiększenia parafii i kościoła. I tak ksiądz Lincke w 1890 roku zabudował poddasze domu parafialnego uzyskując dodatkową izbę. Za ks. Hartmanna w 1897 roku przyłączono budynek parafialny do sieci wodociągowej, a w 1901 roku założono instalację gazową. W dwa lata później przebudowano cały budynek parafii powiększając go prawie o połowę.
Od roku 1917 proboszczem parafii św. Ottona był ks. Adolf Pojda a następnie ks. Paul Gediga oraz - w pierwszych latach powojennych - ks. Jan Zieja. O losach parafii do roku 1947 jest mowa w artykułach poświęconych tym kapłanom. Po ustąpieniu ks. Pojdy z funkcji proboszcza parafii św. Ottona kościół przeszedł na własność klasztoru żeńskiego Sióstr Ubogich Klarysek. Dla celów klasztoru dokonano rozbudowy części prezbiterialnej kościoła i połączono go przejściem krytym z głównym budynkiem klasztoru, znajdującym się przy ul. Henryka Pobożnego .Teren wokół kościoła otoczono wysokim murem, pozostawiając wolny dostęp do świątyni od strony zachodniej, gdzie znajduje się główne wejście.
Wierzących wyznania rzymsko - katolickiego , nad którymi roztaczała opiekę duszpasterską parafia św. Ottona w Słupsku można podzielić na cztery grupy:
Po pierwsze - byli to stali mieszkańcy Słupska i powiatu słupskiego, sławieńskiego, oraz północnych
krańców pow. miasteckiego narodowości niemieckiej i polskiej.
Po drugie - byli to żołnierze garnizonu słupskiego, przeważnie pochodzenia polskiego, wywodzący się z ziem
zaboru pruskiego, z Wielkopolski, Prus Zachodnich i Śląska oraz Niemcy z Nadrenii. Ci żołnierze
stanowili ok. 20 - 30 % katolików w mieście Słupsku.
Po trzecie - byli to robotnicy sezonowi pochodzenia polskiego lub ukraińskiego z terenów zaboru rosyjskiego
i austriackiego.
Po czwarte - byli to w czasie II wojny światowej polscy, ukraińscy, rosyjscy i litewscy robotnicy przymusowi -
katolicy i unici.
Liczebność katolików w Słupsku i na terenie całej parafii od połowy dziewiętnastego wieku wykazywała stałą tendencję wzrostową. Wynosiła ona w poszczególnych latach:

1812 - 55 1831 - 36 1861 - 91 1866 - 150 1880 - 590 1885 - 1050 1895 - 1163 1905 - 2713 1933 - 3474 1937 - 3400

Na 769 katolików w samym Słupsku w 1900 roku było tylko 39 Polaków stale tu mieszkających. W powiecie słupskim było ich 251, zamieszkujących najczęściej południowe rubieże powiatu na styku z powiatem bytowskim. Skład zawodowy katolików w prowincji zachodniopomorskiej przedstawiał się następująco: około 60 % z nich zatrudnionych było w rolnictwie, około 18 % w przemyśle, 8 % w handlu, 9 % w służbie wojskowej, miejskiej, kościelnej i w wolnych zawodach, ok. 1 % stanowiła służba domowa, ponad 4 % stanowili katolicy bez zawodu.
Jak z tego zestawienia widać zdecydowana większość katolików pochodziła z niższych warstw społeczeństwa. I tak na przykład w Słupsku w okresie międzywojennym katolicka rodzina Koralewskich była typową rodziną robotniczą. Ojciec rodziny Bolesław był dekarzem, jego brat Jan - robotnikiem, jego żona Anna także była robotnicą. Mieszkali przy dzisiejszej ulicy Kopernika 13. Podobnie robotnicza była rodzina Augusta Sobolewskiego, mieszkająca przy ul. Rybackiej 6.
Parafianami byli także przedstawiciele zubożałej szlachty pomorskiej, tacy jak Anton von Rolbiecki czy Johan von Chamier - Gliszczyński. Anton Rolbiecki był stelmachem i mieszkał przy Strelinerstrasse 23. W 1916 r. Anton chrzcił swego syna Alfonsa. Podającymi dziecko do chrztu byli Augusta Juhlke i Franz Pagel. Z kolei Józefa Trinczka podawała do chrztu w 1914 r. Minna von Rolbiecki. Do dziś potomkowie tej rodziny żyją w Słupsku i w Niemczech (Bremen). W dniu 22 listopada 1914 r ks. Sauer chrzcił syna Marcina Wengitzkiego - Konstantego. Żoną Wengitzkiego była Joanna von Chamier - Gliszyńska a podającymi dziecko do chrztu - Barbara Czarnowska i Anton Marczak.
Urodzony w Słupsku w dniu 13 lipca 1935 roku Joachim Feński był w okresie drugiej wojny światowej ministrantem księdza Pawła Gedigi. Wpływ tego kapłana na rozwój duchowy młodego ministranta był tak duży, że odezwało się w nim powołanie kapłańskie. Dziś ks. Joachim Feński jest proboszczem w parafii w Przecławiu w województwie szczecińskim. Kapłanem chciał zostać także urodzony w Słupsku 11 marca 1915 roku Bronisław Jerzy Kostkowski. Ochrzczony został w kościele św. Ottona 21 marca tegoż roku. Rodzice mieli imiona Mateusz Władysław i Maria z domu Wiśniewska. Rodzicami chrzestnymi byli Jan Kostkowski i Ludwika Wiśniewska. Chrztu udzielał ks. proboszcz Sauer. Po zakończeniu pierwszej wojny światowej rodzina Kostkowskich przeniosła się do Bydgoszczy. Po ukończeniu tam szkoły gimnazjalnej młody Bronisław podjął naukę w seminarium duchownym we Włocławku. Po wybuchu II wojny światowej hitlerowcy likwidowali seminarium a wykładających tam kapłanów uwięzili w obozie koncentracyjnym w Dachau. Młodemu Kostkowskiemu postawili Niemcy ultimatum - albo zrezygnuje z powołania kapłańskiego i odejdzie wolnym, albo w wypadku odmowy podzieli los swoich seminaryjnych nauczycieli. Bronisław odmówił, nie wyrzekł się kapłaństwa. Znalazł się w obozie w Dachau i tam zginął. Wzruszające do głębi są jego ostatnie listy do rodziców, pełne głębokiej wiary i przeczucie szybko zbliżającej się śmierci. W czasie swej ostatniej wizyty w Polsce w 1999 r. papież Jan Paweł II wyniósł na ołtarze jako błogosławionego kleryka Bronisława Kostkowskiego. Trudno ustalić na podstawie ksiąg parafialnych, kto był Niemcem a kto Polakiem mimo np. polskiego brzmienia nazwiska. Nie ma w tych księgach rubryki narodowość.
Z danych statystycznych wynika, że liczba parafian przyznających się do narodowości polskiej była znikoma. W 1900 r. w Słupsku na 769 parafian katolików było 39 Polaków w tym 19 mężczyzn i 20 kobiet. W powiecie słupskim było wówczas 251 stale mieszkających Polaków w tym 116 mężczyzn i 135 kobiet.
Problem polskich - katolickich robotników sezonowych w Słupsku i powiecie jest stosunkowo złożony. Liczba tych robotników zwiększała się lub zmniejszała w różnych okresach. Była ona ściśle związana z antypolską polityką rządu pruskiego oraz z ruchami migracyjnymi niemieckiej ludności miejscowej. Po odejściu Bismarcka władze pruskie dopuściły zarządzeniem ministra spraw wewnętrznych z dn. 26 listopada 1890 r. do zatrudnienia polskich robotników sezonowych z zaboru rosyjskiego i austriackiego. W Słupsku i powiecie liczba tych robotników zaczęła gwałtownie rosnąć. I tak:
w 1892 r -było ich -12 w 1911 r. było ich - 934 w 1912 r. było ich -1.062 w 1913 r. było ich -1.112
W czasie pierwszej wojny światowej polskich robotników sezonowych zmuszono zarządzeniami władz pruskich do pozostania w pracy w majątkach ziemskich i nie wolno im było bez zgody policji opuszczać miejsc zamieszkania. Ze względu na duże braki siły roboczej spowodowane potrzebami mobilizacji wojskowej, uzupełniono liczbę robotników sezonowych przez werbowanie dalszych z terenów zajętych w wyniku działań wojennych przez Niemców.
Ograniczenie w poruszaniu się robotników sezonowych w terenie zmniejszyło możliwości ich udziału w życiu religijnym. Niemieccy księża katoliccy nie zaniedbywali starań, aby jednak umożliwić im korzystanie z mszy świętej. W 1917 r. kilkunastu duchownych z Pomorza Zachodniego, w tym również proboszcz ze Słupska, interweniowało osobiście w tej sprawie u stałego delegata metropolity wrocławskiego, który urzędował w Berlinie. W tej kwestii jednak delegat arcybiskupa zachował całkowitą obojętność. W tym czasie stosunek dostojników kościelnych z Wrocławia do Polaków był po prostu niechętny.
Duchowni katoliccy interweniowali również w Ministerstwie Wojny, aby to umożliwiło polskim robotnikom uczęszczanie w niedzielę w nabożeństwach, utrudnione lub wręcz uniemożliwione przez obowiązek otrzymania na to każdorazowo zezwolenia władz miejscowych. Dowództwo szczecińskiego okręgu wojskowego odpowiedziało duchownym katolickim negatywnie, przypominając im o ich patriotycznym obowiązku, aby wpływali na robotników polskich w duchu, by ci pogodzili się z istniejącymi w czasie wojny warunkami i spokojnie znosili trudy i ograniczenia.
Mimo tych zakazów robotnicy sezonowi chodzili do kościoła, bardzo często bez przepustek, a niekiedy w przypadku większego oddalenia od świątyni, korzystali z usług kolei, co też było zabronione. Masowy napływ do kościołów, uwidaczniał się zwłaszcza w okresie ważniejszych świąt. W czasie Bożego Narodzenia w 1917 r. patrol wojskowy w jednym tylko pociągu na trasie Lębork - Słupsk zatrzymał piętnastu robotników polskich udających się do kościoła św. Ottona na nabożeństwo. Wszyscy zostali ukarani mandatami.
Po zwycięskiej dla Niemiec kampanii wrześniowej i zagarnięciu Polski okupanci stworzyli system przymusu pracy dla Polaków i wywożenie ich do pracy na ziemiach niemieckich. Z terenów Generalnego Gubernatorstwa niemieckie urzędy pracy wysyłały setki tysięcy robotnic i robotników do pracy w majątkach ziemskich, gospodarstwach rolnych, w przemyśle niemieckim, zwłaszcza zbrojeniowym i w rzemiośle. Polscy robotnicy mieli uzupełnić braki siły roboczej wynikłe z potrzeb mobilizacyjnych państwa niemieckiego. Od września 1939 r. do końca 1940 r. na Pomorzu Zach. pracowało ponad 26 tyś. jeńców wojennych i ok. 30-35 tyś. robotników cywilnych różnych narodowości ze zdecydowaną przewagą Polaków. Na początku 1941 r. (kwiecień) pracowało już łącznie ponad 91 tyś. robotników przymusowych. Latem 1944 r. w okresie totalnej mobilizacji Niemców do wojny pracowało na Pomorzu Zachodnim 225.190 robotników przymusowych z tego 90 % Polaków.
Traktowanie polskich robotników przymusowych przez Niemców przypominało czasy niewolnictwa. Liczne ograniczenia i zakazy były po to, aby poniżyć godność narodową Polaków. Warunki, w jakich przyszło tym robotnikom żyć i pracować urągały wszelkim normom ludzkiego traktowania. Przy głodowym wyżywieniu zmuszano ich do nadmiernego wysiłku w pracy. Najtragiczniejsze były jednak losy polskich kobiet zakwaterowanych w obozie przejściowym przy ulicy Deotymy (obecnie szkoła podstawowa nr 2) Zakwaterowano tu ok. 2.000 kobiet i dzieci. Wiele tych kobiet rodziło dzieci i za zezwoleniem dokonywało chrztu w kościele św. Ottona. Na skutek tragicznych warunków zakwaterowania i wyżywienia te dzieci najczęściej umierały po kilku dniach, co jest uwidocznione w księgach zgonów parafii św. Ottona. Chowano te dzieci na słupskim cmentarzu w zbiorowych mogiłach, w skrzyniach po kilka zwłok. Chrzty tych dzieci miały miejsce od dn. 19 grudnia 1944 r. a ostatni pogrzeb odbył się 8 marca 1945 r. W odniesieniu do spraw religijnych władze niemieckie początkowo nie zezwalały na jakąkolwiek opiekę duszpasterską nad polskimi robotnikami przymusowymi. Zarządzenie Tajnej Policji Państwowej (Gestapo) Oddział w Koszalinie mówiło; "Opieka duszpasterska nad robotnikami ze wschodu przez niemieckich, czy obcokrajowych kapłanów w ogóle nie wchodzi w rachubę." Mówiło o tym także zarządzenie Ministra Rzeszy do spraw kościelnych z dnia15 czerwca 1941 r. Później, pod koniec wojny te przepisy złagodzono. Mówiło o tym zarządzenie Prezydenta Rejencji w Koszalinie z dnia 16 listopada 1943 r. Władze niemieckie, biorąc pod uwagę możliwość moralnego oddziaływania na wiernych, zezwalały na odprawianie nabożeństw dla cywilnych robotników narodowości polskiej - obok doniosłych świąt kościelnych jak Boże Narodzenie, Wielkanoc, Zielone Świątki - tylko w każdą pierwszą niedzielę miesiąca w godzinach między 10 - tą a 12 - tą. Księża podejmujący się odprawiania nabożeństw dla Polaków zobowiązani byli do zgłoszenia wcześniej projektowanych uroczystości kościelnych w miejscowej placówce policyjnej. W nabożeństwach mogli uczestniczyć - oprócz Polaków zatrudnionych w miejscowości gdzie był kościół, tylko ci robotnicy polscy, którzy mieszkali w miejscowościach sąsiadujących w promieniu 10 kilometrów i to po uprzednim uzyskaniu zgody miejscowej policji. W czasie nabożeństw dla Polaków przebywanie w kościele ludności niemieckiej było wzbronione, ale Polacy nie mogli także uczestniczyć w nabożeństwach dla ludności niemieckiej. Inaczej sprawa przedstawiała się z jeńcami wojennymi. Tu od samego początku zezwolono na odprawianie nabożeństw dla jeńców.
W parafii św. Ottona msze dla polskich jeńców wojennych i robotników przymusowych odprawiał ks. Paweł Gediga do końca 1943 r. Jeden z polskich robotników przymusowych (Pradlik) wspomina: - "Były specjalne msze dla Polaków. Kościół był wtedy zawsze pełny. Przychodzili także Polacy z obozów, a było ich sporo. W kościele specjalnie nas nie pilnowano, nie pozwalano nam tylko śpiewać pieśni. Kazania były po niemiecku, przeważnie apolityczne. Msze stanowiły dla nas okazję do omówienia różnych spraw, podzielenia się najświeższymi wiadomościami. Robotników przywożono na mszę do kościoła nawet z daleka. Robotnik przymusowy Jakubiniec wspomina, że przyjeżdżali do Słupska do kościoła z Wielkiej Wsi. Później pod naciskiem władz hitlerowskich ks. Gediga zaprzestał odprawiania mszy dla Polaków. Msze takie odprawiał także ks. F. Niering z kuracji sławieńskiej. Miało to miejsce nie tylko w Sławnie, ale przede wszystkim w Darłowie. Dla przykładu w dniu 14 lipca 1940 r. w nabożeństwie w Darłowie o godz. 10 -tej 45 uczestniczyło 293 żołnierzy, podoficerów i oficerów. W Sławnie 8 sierpnia tegoż roku było na mszy 274 robotników przymusowych.
Wbrew tradycji katolickiej Niemcy zmuszali Polaków do pracy w święta i w niedziele. Polacy byli w zdecydowanej większości ludźmi wierzącymi i praktykującymi i dlatego buntowali się przeciwko nakazom takiej pracy. Było to obrażanie ich uczuć religijnych, gdyż obowiązek świętowania w niedzielę i święta był u nich głęboko zakorzeniony. Była to także obawa o nadmierną eksploatację ich sił fizycznych, co przy niedostatecznym wyżywieniu prowadziło do ich wycieńczenia.
Polscy robotnicy przymusowi mieli prawo zawierać z polskimi robotnicami związki małżeńskie. Otrzymywali również od władz niemieckich zgodę na ochrzczenie dzieci. Znajduje to swe odzwierciedlenie w księgach parafii św. Ottona.
Parafia katolicka pod wezwaniem św. Ottona w Słupsku działała przez okres ponad 80 lat. Zapisała się trwale w historii ziemi słupskiej. Jej kapłani nieśli posługi religijne niemieckim i polskim katolikom na wyjątkowo trudnym terenie i w niezmiernie dramatycznych czasach. Niektórzy z nich jak np. ks. Pojda i ks. Gediga za swą działalność duszpasterską złożyli najwyższą ofiarę - własnego życia. Parafia odegrała na tym terenie znaczną rolę nie tylko religijną, ale także społeczną, oświatową i kulturalną. Była miejscem pociechy duchowej, spotkań ale także organizowania się katolików w stowarzyszenia społeczne walczące o ich prawa, co nie było bez znaczenia, jeżeli się weźmie pod uwagę, że większość katolików pochodziła z niższych warstw społecznych. Parafianie katoliccy trzymali się razem, wzajemnie sobie pomagając i wykazując solidarność w wielu sprawach. Wynikało to z faktu, że byli stosunkowo małą grupą religijną wśród dominującej religii ewangelickiej. Parafia prowadziła przez długi okres szkołę katolicką wychowującą młodzież w duchu moralności chrześcijańskiej. Poprzez działalność chóru "Cecylia", biblioteki parafialnej, czytelni czasopism katolickich, parafia oddziaływała kulturalnie na środowisko słupskie.
W trudnych i dramatycznych okresach obu wojen światowych słupska parafia katolicka niosła pociechę duchową licznym polskim robotnicom i robotnikom zatrudnionym na terenie jej działalności. A po II wojnie światowej to właśnie parafia św. Ottona stała się za przyczyną ks. Zieji pierwszym ośrodkiem życia religijnego, społecznego i oświatowego dla napływającej tu ludności polskiej.
Dzięki zachowanym w dobrym stanie księgom parafialnym możemy prześledzić powstanie i rozwój parafii, a także dowiedzieć się sporo o życiu katolików - Niemców i Polaków na tym terenie. To dzięki tym księgom możliwe było prześledzenie dramatycznych losów dzieci polskich robotnic przymusowych z obozu przejściowego przy ul Deotymy.
Parafia katolicka na przestrzeni lat wzbogaciła się o wybudowane przez parafian trzy kościoły, w Słupsku, Sławnie i Kozinie. Kościół św. Ottona w Słupsku, mimo że w jego wnętrzu niewiele zachowało się przedmiotów pierwotnego wyposażenia, stanowi zabytek wysokiej wartości, tym bardziej, że występuje w zespole z domem parafialnym i szkołą katolicką. Wszystkie te obiekty służą do dziś celom religii katolickiej.

Źródło: Z. Machura "Parafia katolicka i kościół św. Ottona w Słupsku w latach 1866--1947", Słupsk, 2001.

Brak głosów